Twitter / Piotr Kaźmierczak: shortlisted for a PhD posi ...
hm, kto wie, może jednak adres w domenie uvt.nl okaże się fajniejszy?
hm, kto wie, może jednak adres w domenie uvt.nl okaże się fajniejszy?
resztki szacunku straciłem dla prof. Rogera V. nie dość, że popełnia błędy rzeczowe, nie dość, że pomija istotne fragmenty tekstów, które każe nam czytać, to jeszcze wczoraj w ramach zajęć z filozofii umysłu i sztucznej inteligencji (master’s level course!) puścił nam matriksa. całego. przez całe zajęcia leciał matrix.
jest piątek, 20 marca 2009. po seminarium idziemy z Karoliną spotkać się z prof. Douvenem. chcemy się dowiedzieć, jak wyglądają sprawy z doktoratem; do kogo, co, do kiedy i jak składać, jakie są warunki, etc.
Igor Douven jest wiecznie spóźniony, zdezorientowany i zaganiany (nasuwa bezpośrednie skojarzenia z pewnym znanym nam skądinąd profesorem UW), więc musieliśmy swoje odczekać w kolejce interesantów, ale w końcu zaszliśmy do jego przytulnej kanciapy i zaczęliśmy gadać.
okazało się, że terminy kalendarza akademickiego nas nie obowiązują, ponieważ Formal Epistemology Project jest owocem grantu FWO Odysseus, możemy więc zacząć studia doktoranckie w lipcu, sierpniu, grudniu, czy kiedy chcemy — wygodne. potem spytaliśmy się, jak z papierami, a prof D. odrzekł, że żadnych papierów od nas nie chce, bo nas zna. więc just say “yes”, and you’re in.
wyszliśmy ciężko zatkani, bo pal diabli cały doktorat, pal diabli tę naukę i filozofię, ale PhD w projekcie == PIENIĄDZE! a serio: dowartościowaliśmy się jak nie wiem co, bo wiemy, ilu aplikantów Douven do tej pory odrzucił (właściwie odrzucił… wszystkich, którzy do tej pory aplikowali). skutki całej akcji są następujące:
słuchajcie, dziś po raz pierwszy w tej sesji mam jaką-taką satysfakcję ze zdanego egaminu (epistemologia), w związku z czym przegryzam czekoladę i popijam kawusię. only one more to go!
czwartek to najcięższy dzień tygodnia, bo trzeba wstać superwcześnie (8:00!), żeby zdążyć zjeść śniadanie (pindakaas + dżemik), wypić kawę, ogarnąć się i dojechać na wykład z URKS do Hermana (superspoko gość to jest, dlatego linkuję do jego strony). jako że mamy listopad, jest tu prawie zupełnie ciemno rano i prawie zupełnie ponuro. dlatego też, aby nie popełnić samobójstwa podczas jazdy rowerem i nie popaść w depresję, zapodaję sobie mocno rozweselające piosenki w słuchawkach.
takie słuchawki, na marginesie, to jest wynalazek przedni, bo wielofunkcyjny. po pierwsze, zapobiegają samobójstwom i depresji. po drugie, izolują od rzeczywistości ułatwiając jednocześnie jazdę rowerem. how come? proste: jako, że jestem muzykiem i szczycę się doskonałym słuchem, jeżdżąc na rowerze nigdy się nie rozglądam, nie odwracam do tyłu przy skręcaniu w lewo czy wyprzedzaniu, bo przecie słyszę doskonale, czy coś nadjeżdża czy nie. a obecnie, jeżdżąc ze szczelnymi sennheiserami na uszach, nie muszę się oglądać (bo słuch mam przecie dobry), ale też nie muszę się przejmować wytężaniem mego słuchu na nadjężdżające pojazdy, bo i tak ich nie usłyszę. tak więc dzięki słuchawkom jeżdżę bezstresowo. ach, jest jeszcze trzecia doskonała cecha jeżdżenia w słuchawkach: mamy listopad i jest tu już dosyć chłodno, ale jeszcze nie na tyle chłodno, żeby zakładać czapę syberyjską (założyłem ją dopiero dwa razy, jak śnieg padał). szczelne słuchawki zapobiegają więc przewianiu uszu. doskonałe, prawda?
a w “piosence na dziś” przedstawiamy Murzynów prosto z NYC, kochane chłopaki z Public Enemy mówią nam, że rzeczy są harder than you think i to jest prawda (word!) w stosunku do wykładu URKS chociażby, ale i do Prologa można ją zastosować. miłego dnia, kochani!