Dropbox rulez
ile razy myślałem o jakimś backupie bezpiecznym, to zawsze bałem się, że zawiedzie czynnik ludzki, znaczy że po prostu zapomnę zbackupować danych. w grę wchodziły rzecz jasna automaty puszczane z crona, ale cron na laptopie to problem, a na psującym się laptopie, który od czasu do czasu ni stąd ni zowąd się wyłącza, to już duży problem.
remedium na backupy okazała się darmowa usługa internetowa pt. Dropbox. działa to w skrócie tak: pobieramy ze strony getdropbox.com mały programik, który instaluje się w obszarze powiadamiania (taka mała ikonka w dolnym/górnym rogu ekranu). potem zakładamy konto (można to zrobić z poziomu programu) i ustalamy, gdzie ma się na naszym dysku znajdować katalog Dropboxa — od tej pory wszystko, co tam wrzucimy, będzie mirrorowane na zdalnej maszynie. fajnie?
super fajnie, bo działa to na Windowsach, Makach i Linuksach. jest całkowicie nieinwazyjne, nie wymaga obsługi, podąża za dowiązaniami symbolicznymi (czyli możemy sobie ln-sować katalogi, które chcemy mieć backupowane na bieżąco), pozwala przeglądać rewizje plików, udostępniać je publicznie i synchronizuje automatycznie zawartość pomiędzy różnymi maszynami, na których jest używane. w ten sposób, ile razy coś piszę w emacsie, gdy tylko wcisnę C-x C-s ikonka w górnym rogu ekranu mignie tylko chwilę i już jest zrobiony backup na serwerze.
w podstawowej, darmowej wersji Dropbox oferuje 2 Gb miejsca. jeśli ktoś jest zainteresowany wypróbowaniem tej usługi, mogę wysłać zaproszenie (w ten sposób oboje otrzymamy bonus +250 Mb).