MotoSyberia
Teraz koniec cywylizacji az do Magadanu. Robimy mega tankowanie no i zauwazam pomimo docisniecia sruby swiezy olej ciagle pojawia sie kolo przedniej zebatki. Niedobrze. Robie dokladne ogledziny i widac ze puszcza siemering na wale. Ostatni tydzien byl strasznie blotnisty, a ja w mognolii zgubilem oslone przedniej zebatki. Wieksza ilosc syfu ktora sie tu dostawala musiala wykoczyc ten siemering.
Plan jest taki zeby wrocic do poprzedniej wiochy, zamowic ten siemiering i grzecznie czekac. Z krotkiej gatki z lokalesami to oznacza jakis 2 tygodniowy postoj - tyle czasu leca tu czesci z moskwy. Nie charaszo. Ale… jest w tej wiosce baza spec-mostu i spec-drog - ekipy remontujace drogi/mosty w magadanskiej oblasti. Idziemy tam z nastawieniem ze to raczej strata czasu, ale co tam - sprobowac trzeba. Chca pomoc ale poczatkowo nie ma pomyslu. Maja mnostwo siemeringow do Urala/Kamaza/Maza itp ale nic nie pasuje. Mowia o swoich sposobach - wrzucane opilkow drewna ktore maja zatkac przecieki. To moze dziala w skrzyni biegow kamaza ale nie tu - tego nie zrobie moje pomaranczowej scierce.
W koncu jest dobry pomysl. Zrobic kopie tej tuleji ktora wchodzi w siemering minimalnie (0.3mm) wieksza. Jest master ktory potrafi to zrobic. Najpier mowi: “Nie nie nie nie nie zrobie tego w 5 minut”. “A kiedy?” “Za godzine” Hura! Po godzinie jest czesc, test i wawawewa! Dziala! Ile to bedzie kosztowalo? Nic i macha reka. No coman, ile? OK, paczke niebieskich LMow.
No to jedziemy. Rozbijamy sie po przekroczeniu malej rzeki. Zaraz za nami utyka w niej ciezarowka z Alexem - motocyklista z Magadanu. Wlasnie kupil ciezarowe we Wladywostoku. Siedza w rzece do nastepnego dnia kiedy to inna fura przyjedzie i wyciagnie ich.
Jedziemy dalej. Pogoda robi sie super, widoki tez.
Jedziemy jedziemy i … Safran staje. Ma taka jakas dziwna pozycje. Lookamy - poszla rama, gaznik sie wysunal z silnika. Sruby mocujace rame sie poluzowaly i calosc tak sobie pracowala, pracowala az poszlo. Jestesmy na totalnym zadupiu… …ale zaraz zaraz, przed chwila (250m?) mijalismy ekipe robiaca most. Musza miec spawarke. Safran bierze moto pod pache i maszeruje. Te 250m zamienia sie w 8km ale Safran twardo idzie z usmiechem na twarzy.
Okazuje sie ze jest to tez ekipa ze specmostu (ci ktorzy zrobili mi tuleje). Spawarka w ruch i bangla!
Super dzieks man za pomoc! Ile to bedzie kosztowalo? “A na huj mienia diengi w tajdze!”. Zajebisci kolesie.
[…]
Robi sie cudna jesien. Wszystko jest zielono, czerwono, zolte…
Dojezdzamy do bieguna zimna - najzimniejsze zamieszkale miejsce na swiecie i najzimniejsza miejscowa na polkoli polnocnej. -71,2 w Tontor i -72,2 w pobliskim Ojmiakon.
[…]
Jedziemy dalej. Tego dnia spotykamy kolesia idacego piechota. Na nasz widok zaczyna cos krzyczec. Okazuje sie ze jechal z Magadanu Kamazem z towarem do Tontor i kamaz utknal w jendej z jam. Idzie piechota juz 90km po pomoc. Ma ze soba maly nozyk do obrony przed niedzwiedziami. Safran podrzuca go do wiochy.
niektórym, czyli konkretnie nam, skończyła się właśnie sesja, a jak się już sesja skończy, to przeczesuje człowiek internet w poszukiwaniu ciekawych historii do poczytania. ja właśnie taką znalazłem: MotoSyberia. opis wyprawy motocyklowej, którą czterech gości z trójmiasta zorganizowało w 2007 roku. przejechali na czterech KTM-ach z Gdyni do Magadanu, przez Ukrainę, Gruzję, Azerbejdżan, Turkmenistan, Uzbekistan, Kirgistan, Mongolię i Jakuck. historia kapitalnie udokumentowana, mnóstwo zdjęć i opisów. to, co zamieściłem powyżej, to tylko niewielki fragment.
mocna rzecz!