przy okazji (“podczas nauki”, bo przecież jest sesja) przypomniało mi się też, że swego czasu, na zamówienie mojej mamy, wykonałem zdjęcia z cyklu “Portrety Rodzinne” (takie typowe “mordochapki”, jak mawiał mój śp. dziadek fotograf) i jeszcze ich nikomu nie pokazałem. nie są to zdjęcia rewelacyjne, ale mimo to sprawiają mi wielką satysfakcję, gdy na nie patrzę. może to dlatego, że przedstawiają najbliższą rodzinę, może po prostu przypomina mi się, jak je robiłem (frajda to była, że hej), w każdym razie dzielę się nimi, bo chyba są tego warte.